Ponad 35 lat na rynku

110 sklepów w 3 krajach

Ponad 700 marek

Piach w zębach i szklany sufit. Kobiety, które przestały pytać o pozwolenie na Dakar.

Gdy silniki milkną, a nad biwakiem unosi się pył, nikt nie pyta, kto jest kobietą, a kto mężczyzną. Dakar nie zna taryfy ulgowej. Zna tylko czas przejazdu, temperaturę oleju i liczbę kilometrów do następnego waypointu.

Choć kobiety wciąż stanowią niewielki procent stawki, dziś nikt nie traktuje ich obecności jako egzotyki. Startują w najwyższej klasie Ultimate, wygrywają etapy w Challenger i SSV, kończą rajd w czołowych dwudziestkach. A każda z nich dokłada cegłę do historii, która zaczęła się ponad czterdzieści lat temu na afrykańskich wydmach.


Najwyższa liga

Współczesny Dakar to kilka równoległych światów, z których najważniejszy to Ultimate - najwyższa klasa samochodów. To tu fabryczne zespoły walczą o zwycięstwo w całym rajdzie. To tu różnice liczy się w sekundach, a budżety w milionach.

W 2026 roku w najwyższej klasie samochodów Cristina Gutiérrez ukończyła Dakar na 11. miejscu w klasyfikacji generalnej. Zwyciężczyni klasy Challenger sprzed dwóch lat – przesiadła się do samochodu klasy Ultimate i ukończyła rajd tuż za pierwszą dziesiątką.

Obok niej swoje tempo w samochodach utrzymywała także Laia Sanz, finalnie zajęła 20 miejsce. Przez lata kojarzona z motocyklem, na którym w 2015 roku zajęła znakomite dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej, dziś konsekwentnie buduje swoją pozycję w czterokołowej rywalizacji.




Laboratorium przyszłych zwycięzców

Jeśli Ultimate to królewska liga, to Challenger (dawne T3) jest jej zapleczem. Lekkie prototypy, młode zespoły, bezlitosna rywalizacja. W ostatnich edycjach kobiety zaczęły regularnie pojawiać się w czołówce tej klasy. Zwycięstwa etapowe przestały być sensacją dnia, a stały się elementem sportowej układanki.

W 2026 Holenderka Puck Klaassen wygrała etapy w klasie Challenger, dołączając do wąskiego grona kobiet, które w historii Dakaru potrafiły zameldować się na mecie odcinka specjalnego jako najszybsze w swojej kategorii. Jej jazda - agresywna, pozbawiona kompleksów - wpisuje się w nową falę zawodniczek, które nie startują po doświadczenie, lecz po wynik. Cały wyścig zakończyła na 5 miejscu. W tej samej przestrzeni rywalizuje Dania Akeel. Saudyjka stała się symbolem zmian społecznych w swoim kraju, ale na pustyni jej historia sprowadza się do czegoś prostszego: konsekwentnego tempa i miejsca w czołówce Challenger. Zajęła 8 miejsce.

Sara Price odnotowała znakomity występ w Rajdzie Dakar 2026, zajmując drugie miejsce w klasyfikacji generalnej klasy Stock. Kluczowymi momentami rajdu Price było zwycięstwo w prologu oraz wygrane etapy (2., 6. i 12. odcinek), co od pierwszych kilometrów rajdu potwierdziło zarówno jej tempo, jak i konkurencyjność Defendera, którego prowadziła.

Dakar 2026 nie był momentem przełomu, był potwierdzeniem trendu. Kobiety nie startują już, by udowodnić, że mogą. Startują, by wygrać etap, by walczyć o podium w swojej klasie i by być w czołówce całego rajdu.


Kiedyś wystarczyło dojechać

W pierwszej edycji rajdu w 1979 roku siedem kobiet stanęło na starcie. Wśród nich była Martine de Cortanze, która jadąc na Hondzie 250 XLS, dotarła do mety na 19. miejscu w klasyfikacji generalnej.

W czasach bez GPS-ów, bez cyfrowej nawigacji, bez mediów społecznościowych sam start budził zdziwienie. Meta - respekt. Dla kobiet start miał dodatkowy wymiar. Każda z nich jechała nie tylko przez Saharę, ale i przez społeczne wyobrażenia o tym, kto powinien siedzieć za kierownicą na środku pustyni.

Lata później kolejne zawodniczki, takie jak Christine Martin, dopisywały swoje rozdziały w klasach samochodowych i motocyklowych, budując fundament pod przyszłe sukcesy.


Moment, w którym pękł sufit

Przełom przyszedł w 2001 roku. Jutta Kleinschmidt wygrała klasyfikację generalną samochodów, pokonując czołowych kierowców świata. Do dziś pozostaje jedyną kobietą, która triumfowała w generalce Dakaru. Zwycięstwo  w najtrudniejszym rajdzie świata nie było tylko sportowym triumfem. Było symbolicznym trzęsieniem ziemi. Od tamtej chwili pytanie nie brzmiało już: „czy kobieta może wygrać Dakar?”. Brzmiało: „kiedy wydarzy się to ponownie?”.

Do dziś pozostaje jedyną kobietą z triumfem w generalce, ale jej sukces stworzył punkt odniesienia dla wszystkich kolejnych pokoleń.

W 2015 roku Laia Sanz zajęła dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej motocykli. W rajdzie, w którym walczy się nie tylko z rywalami, ale i z odwodnieniem, kontuzjami oraz zmęczeniem, był to jeden z najwybitniejszych wyników kobiety na dwóch kołach.

Niektóre kariery na Dakarze rozciągają się na ponad dekadę. Camelia Liparoti startowała najpierw w quadach, później w UTV, a następnie w lekkich prototypach. W 2021 roku stanęła na podium klasy T3, potwierdzając, że doświadczenie w rajdach cross-country może być kapitałem równie ważnym jak surowa prędkość.

Australijka Molly Taylor, mająca za sobą sukcesy w klasycznych rajdach WRC, odnalazła się w klasie SSV, dwukrotnie kończąc Dakar i notując solidne wyniki w swojej kategorii. Jej osiągnięcia pokazały, że klasyczne rajdowe korzenie mogą znaleźć swoje miejsce także na pustyni.



Polskie ślady na piachu

W 2002 roku Martyna Wojciechowska ukończyła Rajd Dakar w kategorii samochodów, zajmując 44. miejsce wraz z pilotem Jarosławem Kazberukiem. Był to moment symboliczny – pierwszy tak wyraźny ślad Polki na mecie najtrudniejszego rajdu świata.

W kolejnych latach pojawiały się następne nazwiska. Magdalena Zając meldowała się w klasyfikacji Ultimate, budując własną historię w cieniu bardziej medialnych zespołów. Izabela Szwagrzyk spróbowała swoich sił w kategorii ciężarówek, pokazując, że nawet największe maszyny nie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn.



Pustynia nie zna uprzedzeń

Kiedyś kobiety w Dakarze były wyjątkiem, a dziś są jego częścią. To wciąż niewielkie grono, ale już nie jednostkowe. W najwyższej klasie zdobywają miejsca tuż za czołówką, w niższych - wygrywają etapy. W historii rajdu mają już zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Dakar zmieniał kontynenty, ale nie zmienił charakteru. Nadal jest brutalny, bezlitosny i obojętny na narracje. Nie pyta, czy ktoś przełamuje stereotypy. Pyta, czy dojedzie do mety. Nie interesuje go płeć - interesuje go tempo.

Pustynia pozostaje sprawiedliwa w niezmienny sposób - piach w zębach smakuje tak samo każdemu. A statuetka Beduina liczy tylko tych, którzy nie zdjęli nogi z gazu.

 

Źródła zdjęć:

 https://www.redbull.com/bg-bg/cristina-gutierrez-rally-raid-career-portrait

https://www.lapremsadelbaix.es/seccions-del-baix/esports/laia-sanz-arranca-el-ral%C2%B7li-dakar-2026-en-vint-i-quatrena-posici%C3%B3.html

 

https://www.facebook.com/photo/?fbid=10158171767130565&set=pcb.10158171773665565

 

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1268978708589692&set=pcb.1265456442275252